Main Content

Informacje z życia zakonnego


Informacja z dnia: 2017-09-08

EKLEZJALNE ASPEKTY KORONACJI WIZERUNKÓW NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

Każda koronacja obrazu posiada wymiar eklezjalny. Urząd Nauczycielski Kościoła, począwszy od Soboru Efeskiego (431), gdy utarł się zwyczaj malowania postaci Najświętszej Maryi Panny, otaczał te obrazy szczególną czcią, a od końca XVI w. ozdabiał je królewskimi koronami przez samych papieży lub ich legatów , akceptował fundacje, zbierające ofiary na ten cel , a to, co wyrażano w pobożności ludowej akceptował jako wyraz urzędowego kultu Kościoła. W niniejszym artykule zostanie przeprowadzona analiza eklezjalnego wymiaru koronacji, wiążącego się z jej charakterem wspólnototwórczym (1), wiarotwórczym (2), euchologijnym (3), latreutycznym (4) oraz ustaleniem kryteriów koronacji (3).

1. Wspólnototwórczy charakter koronacji obrazu
Koronacja nie może być aktem prywatnym wierzącego, czy grupy osób, lecz jest aktem eklezjalnym, wspólnotowym. W Konstytucji o Kościele Soboru Watykańskiego II jest powiedziane, że: „Spodobało się jednak Bogu uświęcać i zbawiać ludzi nie pojedynczo, z wykluczeniem wszelkiej wzajemnej między nimi więzi, lecz uczynić z nich lud, który by Go poznawał w prawdzie i zbożnie Mu służył” . O Kościele można mówić wtedy, gdy zaistnieje wielość osób – Trójjedyny Bóg i osoby ludzkie. Od osób ludzkich jest wymagana umiejętność współdziałania ze sobą. Muszą one być relacyjne w stosunku do samych siebie, a przede wszystkim być otwarte na Boga, który daje łaskę, pociąga wszystkich do siebie i jest centrum tak powstałej wspólnoty. Można zauważyć, że realizują się tutaj dwa wymiary Kościoła – wspólnoty: wertykalny – relacja osób ku Bogu i horyzontalny – relacja osoby ku osobie. Ks. Czesław Bartnik, wyjaśniając eklezjalność mówi, w jaki sposób osoba staje się Kościołem, czyli z bytowania stworzonego przekształca się i transcenduje w bytowanie zbawcze, w „nowe stworzenie” : „Bóg niejako tworzy samego siebie w osobie ludzkiej i wtedy dopiero inicjuje jej dogłębny proces unifikacji ze Sobą. W tym też sensie osoba staje się Kościołem, gdyż jest obrazem osoby Bożej i jest miejscem oraz sposobem jakiegoś rodzenia się osoby Bożej w stworzeniu. Dopiero na bazie osoby, czyli jakby wewnątrz Kościoła, dokonuje się proces zbawczej unifikacji z Bogiem. Bez osoby człowieka zatem nie byłoby ani zjawiska Kościoła, ani tym bardziej faktów czy procesu zbawienia” .
Z powyższych rozważań wynika jasno, że wymiar wertykalny Kościoła tak ściśle łączy się z horyzontalnym i przenika jeden drugiego, że praktycznie nie można ich rozdzielać. Sobór ukazuje więc tutaj Pana Boga jako inicjatora, nauczyciela i opiekuna wspólnoty, którą On sam wybiera i tworzy. Wspólnota jest więc Jego własnością. On jest jej Twórcą, Panem i Przewodnikiem. Jeżeli Kościół jest Ludem Bożym pielgrzymującym poprzez doczesność, jeżeli znajduje się w drodze, to najbardziej potrzebuje tego, który go zbierze, uczyni jednością i będzie jego przewodnikiem, tak jak tego potrzebował biblijny naród wybrany . Kościół jako wspólnota ma swoje centrum w misterium wyrażającym się w tym, iż przychodzi od Ojca przez Syna w jedności Ducha Świętego. Jakkolwiek Kościół jest znakiem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem, to jednak na zewnątrz wyraża się w znaku ludzkiej wspólnoty. Oznacza zatem społeczność, wspólnotę (koinonia, communio), zgromadzenie ludu Bożego. Termin „wspólnota” posiada nieco inne zabarwienie, aniżeli termin „społeczność”. Pierwszy z nich wskazuje na istnienie głębszej, duchowej więzi w danej grupie społecznej. Kościół jest wspólnotą istniejącą w formie społeczności, ale nie każda społeczność jest wspólnotą eklezjalną. Chodzi tutaj o specyficzną więź z Bogiem, która zasadza się na więzach wiary, nadziei i miłości. W. Życiński pisze: „Kościół zatem tworzy się dzięki więzi grupy społecznej ze sobą, oraz, poprzez Chrystusa, ze zbawiającym Bogiem. Ta właśnie więź, czyli osobowa relacja do Boga przez Jezusa Chrystusa decyduje o eklezjalności danej wspólnoty. W konkretnej wspólnocie mogą być tylko pewne elementy owej więzi, które będą decydować na ile urzeczywistnia się w niej Kościół, bądź czy ta wspólnota w ogóle ma charakter kościelny” . Wspólnota człowieka z Bogiem zniszczona przez grzech została reaktywowana poprzez zbawcze działanie Chrystusa.
Eklezjalność wiąże się z posiadaniem Ducha Chrystusowego, przyjmowaniem w całości przepisów Kościoła i wszystkich ustanowionych w nim środków zbawienia oraz pozostawaniem w jego widzialnym organizmie, w łączności z Chrystusem, rządzącym Kościołem przez papieża i biskupów. Łączność ta ma polegać na więzach wyznania wiary, sakramentów i zwierzchnictwa kościelnego oraz wspólnoty . Elezjalność osoby chrześcijanina wymaga realizacji tych warunków. Na pytanie, kim są wierniw Kościele, odpowiada również Kodeks Prawa Kanonicznego, zamieszczając szeroko ujętą definicję teologiczną tego pojęcia. Czytamy w nim, że „wiernymi są ci, którzy przez chrzest wszczepieni w Chrystusa, zostali ukonstytuowani ludem Bożym i stawszy się z tej racji na swój sposób uczestnikami kapłańskiego, prorockiego i królewskiego posłannictwa Chrystusa, zgodnie z własną pozycją są powołani do wypełniania misji, jaką Bóg powierzył pełnić Kościołowi w świecie” .W definicji tej można wyróżnić pięć istotnych elementów, które właściwe są chrześcijanom, jako członkom Kościoła Chrystusowego: a) przyjęcie chrztu, b) wszczepienie w Chrystusa, c) ustanowienie ludem Bożym, d) uczestnictwo w potrójnej misji Chrystusa: kapłańskiej, prorockiej i królewskiej, e) powołanie do udziału w misji, którą Bóg powierzył Kościołowi. Teologowie, reflektując nad nauką Soboru i zastanawiając się nad kryteriami przynależności do chrześcijaństwa realizowanego w Kościele Chrystusowym. Jako istotne wymieniają i najczęściej omawiają cztery z nich: wiarę, życie sakramentalne, podporządkowanie określonej władzy kościelnej oraz miłość.

2. Wiarotwórczy charakter koronacji obrazu
Koronacja przyczynia się do ożywienia wiary wspólnoty . Współczesny człowiek, jak bardzo trafnie określa to J. Szymik: „balansuje pomiędzy zabobonem i hiperracjonalizacją, pomiędzy nieróbstwem (bo fałszywie pojęta ufność Bogu to woda na młyn mojego lenistwa) i bezbożnym aktywizmem (bo moją żywą wiarę nieustannie podgryza deizm), pomiędzy manicheizmem (nienawiść wobec „wcielenia” wiary to wcale nie tak rzadka pokusa prowadząca do fałszywych „uduchowień) a ordynarnym materializmem” . R.E. Rogowski, który wylicza sześć chorób współczesnej wiary Polaków: masowość, manifestacyjność, administrację, abiblijność, gnozę polską, prywatność . Wydaje się, że powyższa diagnoza oddaje dosyć dokładnie stan wiary w Polsce. Wiara jest najpierw dziełem objawiającego się Stwórcy, który wychodzi ze swej transcendencji ku człowiekowi i z miłości chce z nim nawiązać kontakt. Wiara jest więc odpowiedzią na Boże objawienie. Przez wiarę rozumie się tutaj decyzję osobową człowieka, w której biorą udział wszystkie władze duchowe i cielesne, a więc rozum, wola, uczucia – wspierane Bożą łaską w odpowiedzi na usłyszane Słowo Boże, na Boże objawienie. Jest to akt w pełni ludzki, akt całego człowieka, wyrażający się w gotowości dialogu, jeżeli Bóg wychodzi z propozycją. W strukturze aktu wiary dostrzega się najpierw działanie Boże, w którym zaprasza On człowieka do dialogu z Nim. Ze względu na to, że wiara odnosi się do rzeczywistości nadprzyrodzonej, dlatego do jej powstania konieczny jest udział łaski Bożej, dzięki której ma ona również charakter nadprzyrodzony. Łaska Boża oświeca umysł, uwrażliwia go na znaki objawienia i wzmacnia wolę w podjęciu decyzji wiary. W ich poznawaniu rozum nigdy nie zdobędzie oczywistości (nie ma dowodów, które z logiczną siłą przymuszałyby rozum do ich przyjęcia w sposób bezwarunkowy i koniecznościowy), a intelekt ludzki dostrzega w objawieniu Bożym rozliczne wartości, które odpowiadają naturze ludzkiej, dlatego wola niejako nakazuje przyjęcie prawdy Bożej i podjęcie decyzji: wierzę, zawierzam Słowu Bożemu, Bogu. Czasami podjęcie takiej decyzji dokonuje się pod wpływem emocji, ale są to wypadki nader rzadkie . W wierze człowiek doświadcza więc misterium Boga, zachwyca się Nim i chce odpowiedzieć na to Boże objawienie.
Przez koronację obrazu w sanktuarium, człowiek niejako może dotknąć miejsca uświęconego czy to przez obecność w nim Chrystusa Pana, Matki Najświętszej, szczególne objawienia, męczeństwo, lub też pobyt w nim świętych, chce tym samym niejako powrócić do źródeł swojej wiary. Francuski racjonalista, historyk i literat, a także krytyk chrześcijaństwa, autor słynnego „Żywotu Jezusa” napisał po pielgrzymce do Ziemi świętej: „Zjeździłem ziemie ewangeliczne we wszystkich kierunkach, zwiedziłem Jerozolimę, Hebron, Samarię; nie opuściłem żadnej miejscowości, mającej związek z historią Jezusa [...]. Uderzająca zgodność tekstów z charakterem krainy, cudowna harmonia pomiędzy ideałem ewangelicznym i ziemią, która stanowiła jego tło, wszystko to podziałało na mnie jak objawienie. Miałem przed oczami jakąś piątą ewangelię, podartą wprawdzie ale czytelną, i wtedy z opowiadań Mateusza i marka wyłoniła się ku mnie nie jakaś istota abstrakcyjna, o której można by powiedzieć, że nigdy nie istniała, ale olbrzymia postać ludzka, która żyła, która działała” . Podczas pielgrzymki uaktywnia się bowiem lub wzmacnia świadomość oraz tożsamość chrześcijanina. Spotkanie się ze znakami wiary upodabnia do nachylenia i wypicia wody ze źródła .
Słowo Boże głoszone w sanktuarium posiada charakter eklezjotwórczy i z jednej strony zwiastuje Dobrą Nowinę, z drugiej zaś – jest wezwaniem do wiary i tworzenia wspólnoty wierzących zgromadzonej wokół Osoby Chrystusa - Boskiego Posłańca, będącej zaczątkiem Kościoła. Dopełnienie objawienia dokonało się w Chrystusie, który polecił Apostołom i wszystkim ludziom głosić Ewangelię jako źródło wszelkiej prawdy i normy moralnej. Apostołowie zadanie głoszenia słowa Bożego przekazali biskupom jako swoim następcom. W głoszonym i przekazanym przez nich słowie Bożym obecny jest Chrystus, który gromadzi Kościół. Słowo ma bowiem moc tworzenia wspólnoty i jej podtrzymywania. Jest to swoistego rodzaju „przyspieszony kurs dojrzewania we wierze”. Wspólnotę pielgrzymkową Bóg, działający w sanktuariach poprzez autorytet swojego Słowa i wielbiony w swoich świętych scala wierzących. Człowiek, który wierzy i słucha Słowa Bożego jest także człowiekiem modlitwy.
3. Euchologijny charakter koronacji obrazów
Najnowszy obrzęd koronacji wizerunków NMP opracowała i wydała 25 marca 1981 r. na zlecenie papieża Jana Pawła II Kongregacja Sakramentów i Kultu Bożego Ordo coronandi imaginem beatae Mariae Virginis . W tym dokumencie znajdują trzy wersje obrzędu koronacji: podczas Mszy świętej, nieszporów i w czasie Liturgii Słowa . Teologia koronacji wiąże się z modlitwami dziękczynnymi i błagalnymi przed i po nałożeniu koron . Kościół wyjaśnia, że poprzez koronację wszyscy ludzie są wezwani do udziału w życiu wewnątrynitarnym samego Boga i mogą w sposób szczególny uwielbiać Syna Bożego . Koronacja obrazu NMP jest w istocie uwielbieniem Boga, władcy całego stworzenia i uznaniem Jego przymiotów - sprawiedliwości, miłosierdzia (Ps 116, 5; Łk 1, 49-50. 72. 78). Jest uznaniem wspólnej drogi Jezusa Chrystusa, Jego Matki i wszystkich ludzi - czyli wszyscy jesteśmy wezwani do udziału w chwale Chrystusa.
Koronacja wynika zwykle z motywów pobożności, jest więc dogłębnym aktem religijnym. Ludzie udają się do sanktuarium, by się tam modlić, ofiarować wota, podejmować czynności pokutne i składać dary. Jan Paweł II mówi, że wtedy „podnosi się duchowa temperatura . Badania socjologów wskazują, że 83,3% pielgrzymów pragnie pomodlić się przed obrazem, 8,3% - chce wziąć udział we mszy św. i wysłuchać kazania, 43,3% pielgrzymów udaje się do sanktuarium, aby podziękować Bogu, 4,7% - przeprosić Boga, 8,3% - prosić o łaski, 2,1% – wypełnić złożone śluby .
Koronacja przyciąga pielgrzymki, których celem było od zamierzchłych czasów poszukiwanie Boga, nawiązanie z Nim duchowego kontaktu w modlitwie. Pod pojęciem modlitwy rozumie się - w niniejszym artykule - codzienną, nieustanną rozmowę z Bogiem o wszystkim, zwrócenie się z prośbą do Boga, oddanie się do Jego dyspozycji, składanie Mu chwały, uznanie Jego pierwszeństwa we wszystkim. Tak pojmowano modlitwę od starożytności chrześcijańskiej – można więc powiedzieć, że jest to ujecie klasyczne. Już Klemens Aleksandryjski sformułował jej definicję: „Modlitwa, ośmieliłbym się wyrazić, jest rozmową z Bogiem” . Modlitwa jest więc aktem Bosko-ludzkiego działania.
Niełatwo jest mówić o modlitwie, gdyż wiąże się ona z doznaniami najgłębszymi, najbardziej osobistymi, z tajemnicą działania Boga w duszy ludzkiej . Modlitwa jako akt ludzki pomaga zrozumieć do końca kim jest człowiek. W tym sensie można zaryzykować twierdzenie, że wchodzi ona w zakres definicji człowieka, którego określa się w filozofii jako homo sapiens, a tutaj można go określić jako homo orans . Modlitwa bowiem wywiera ogromny wpływ na osobę modlącego się i na jego indywidualne i wspólnotowe życie. Łączy go z Trójjedynym Bogiem w miłosnym dialogu prowadzącym do zbawienia. Teologowie zauważają, że modlitwa jest wyraźną i pozytywną realizacją odniesienia człowieka do osobowego Boga, Stwórcy i Dawcy zbawienia, chociaż towarzyszą jej „warunki wstępne”, takie jak zdziwienie,, zaskoczenie, zobowiązanie, samotność, powątpiewanie, ale też nadzieja i milczenie . Te osobowe odniesienia mogą się wyrażać
w wielu różnych formach, dlatego modlitwa jest procesem bardzo bogatym i złożonym. Szczególna godność modlitwy płynie stąd, że przez nią człowiek ma udział w życiu Boga i współdziała z Nim w wypełnianiu Jego stwórczo-zbawczych planów, mających na celu zbawienie świata. Modlitwa jest przez to źródłem godności człowieka . Staje się on bowiem partnerem osobowego Boga, który w akcie modlitwy wynosi go ponad świat rzeczy, czyni go swoim współpracownikiem w świecie, uczestnikiem Bożej mądrości i wolności. Ten osobowy kontakt Boga i człowieka został rozpoczęty już w akcie stworzenia. Przez dalsze etapy realizacji stwórczo-zbawczego planu, Bóg ciągle powołuje człowieka do przyjaźni ze sobą. Tutaj ujawniają się dwa wymiary modlitwy: Boski i ludzki. Boski charakter modlitwy wypływa z miłości, którą Bóg okazuje człowiekowi, wzniecając w jego duszy łaskę uczynkową i chęć modlitwy. W tym aspekcie można mówić o modlitwie jako łasce, czyli uprzedzającym darze Boga . Trzeba także podkreślić, że modlitwa nie jest tylko samym skierowaniem się ku Bogu. W modlitwie człowiek staje w obecności Bożej. Bóg jest dla człowieka przedmiotem myśli, wiary, pragnień, nadziei i miłości. Człowiek całą duszą kieruje się ku Bogu w pełnym oddaniu i radosnej ofierze. Modlitwa rozpatrywana w drugim aspekcie – od strony ludzkiej – to właśnie człowiek stający przed obliczem Boga, świadomy Jego transcendencji i świętości, oraz własnego kompletnego ubóstwa, niewystarczalności i niepełności. Poddaje się on wtedy Bożej miłości, odpłacając niejako darem na otrzymany dar, usiłujący służyć rozpoznanemu i miłującemu Bogu. Pięknie wyraził tę prawdę prorok Amos, który zwracał się w imieniu Boga do przybywających w pielgrzymce do Betel: „Szukajcie Mnie, a żyć będziecie. Nie szukajcie zaś Betel, do Gilgal nie chodźcie! I Beer-Szeby nie odwiedzajcie [...]. Szukajcie Jahwe, a żyć będziecie!” (Am 5, 4-6a). Pielgrzymi zadawali sobie pytanie: „Z czym stanę przed Jahwe?” (Mi 6, 6) .
Rozpatrując ten ludzki wymiar modlitwy, trzeba zaakcentować prawdę o grzechu pierworodnym. Od chwili, kiedy człowiek „stał się” (Rdz 2, 7), został zaproszony do dialogu z Bogiem. Bóg zażądał od niego posłuszeństwa i wypełniania swojej woli. Człowiek jednak rozpoczął inny dialog, leżący poza ramami dialogu z Bogiem; wszedł w dialog ze stworzeniem, odtrącając niejako rozmowę z Bogiem. Zerwał tym samym ogniwa miłości, posłuszeństwa i obcowania z Bogiem, oraz spowodował załamanie się pierwotnego planu Stwórcy. Zerwanie dialogu z Bogiem stało się katastrofą dla samego człowieka. Na skutek grzechu zmienił się status człowieka. Pomniejszyła się jego godność, zniszczył on w sobie zdolność do dialogu ze Stwórcą . Bóg nie zrezygnował jednak z człowieka i dialogu z nim. Dlatego posłał swojego Syna, który przekroczył barierę grzechu i zniósł granicę w kontaktach człowieka z Bogiem, nieprzekraczalną dla niego w inny sposób. Dzięki łasce zbawienia człowiek staje się nowym stworzeniem w Chrystusie i charakteryzuje go nowość myślenia i chcenia, nowość odniesienia do Boga, nowość w modlitewnym dialogu, nowość w odniesieniu do ludzi i do całego świata . Zbawcze dzieło Jezusa nadaje modlitwie charakter nadprzyrodzony, gdyż każda łaska ma swoje źródło w Chrystusie. Dzięki zbawieniu modlitwa staje się obcowaniem przybranego dziecka Bożego z Bogiem Ojcem i Duchem Świętym. To właśnie modlitwa pozwala uświadomić sobie człowiekowi, kim jest on i kim jest Bóg. Jest ona bowiem z jednej strony uznaniem przez człowieka swojej niewystarczalności, grzeszności i słabości, a z drugiej strony jest uznaniem wspaniałości i świętości Boga.
Koronacja wiąże się z responsorycznym charakterem modlitwy. Pielgrzymi zwracają się do Boga nie tylko bezpośrednio, ale także przez pośrednictwo Matki Bożej i świętych. Na ten istotny element modlitwy pielgrzymów, jakim jest zanoszenie jej do Boga w łączności z Maryją lub świętymi. Trzeba powiedzieć, że dominantą tej łączności Boga i człowieka jest sam Pan Bóg, który będąc Bogiem – najlepszym Ojcem bliskim, wciąż działającym, kochającym i zbawiającym zezwala na zwracanie się do Niego przez pośrednictwo świętych. Modlić się to także wejść w zbawcze plany Boga i starać się, aby ustanowiony przez Niego porządek stawał się coraz bardziej osobistą sprawą człowieka, wręcz jego własnością. Można powiedzieć, że pielgrzymi praktykują „modlitwę codzienności”, w odróżnieniu od „modlitwy w codzienności” . Modlitwa w codzienności jest to modlitwa bezpośrednia, polegająca na wyłącznym poświęceniu dla Boga dłuższych lub krótszych chwil dnia. K. Rahner zalicza do niej różne formy modlitwy indywidualnej, akcentując szczególnie ich regularność, niezależność od decyzji woli, ochoty i humoru. W modlitwie codziennością, niekiedy zwanej także pośrednią chodzi przede wszystkim o zaktualizowanie osobowej relacji między modlącym się a Bogiem. W tym przypadku, gdy człowiek nauczy się takiej modlitwy, albo lepiej – gdy osiągnie taki jej stan cała egzystencja modlącego się nakierowana jest na Boga, czas zaczyna przestawać odgrywać zasadniczą rolę w relacji takiego człowieka do Boga, gdyż on każdą chwilę swego życia stara się Jemu ofiarować. Człowiek nie może uwolnić się od codzienności, dlatego powinien umieć modlić się codziennością. Każda czynność, każdy stan człowieka może stać się modlitwą przez miłość, która objawia się w czynach. To ukierunkowanie się na Boga w codzienności wspomaga intencja, która może być habitaulna, wirtualna i aktualna . Dzięki niej można osiągnąć stałość w modlitwie, co wyraża się w przejściu od specjalnych ćwiczeń modlitewnych do modlitwy, która staje się częścią składową całego życia, a w końcowym efekcie aż do momentu, gdy całe życie człowieka staje się modlitwą .
Trzeba także powiedzieć, że koronacja jest także wspaniałą okazją do tego, żeby wprowadzić jej uczestników w świat modlitwy myślnej, kontemplacji i medytacji. Celem medytacji jest szukanie coraz bliższej łączności z Bogiem przez człowieka, który angażuje w tę czynność całą swoją osobowość aż do modlitwy zjednoczenia. Chodzi tutaj o doświadczalne odczucie obecności Boga. Wprawdzie każda modlitwa posiada charakter kontemplacyjny, ale poszczególne jej rodzaje różnią się między sobą stopniem jej natężenia. Modlitwa w miarę rozwoju i stawania się coraz bardziej samą kontemplacją obecności Bożej podlega coraz większemu uproszczeniu. Człowiek przechodzi więc od szukania mądrych czy pięknych refleksji i przeżyć do coraz głębszego słuchania Boga i intuicyjnego wnikania w Jego Tajemnicę. Chce on trwać po prostu w Bożej obecności wnoszącej pokój, światło i moc .
Należy jeszcze dodać, że koronacja pogłębia u ludzi umiłowanie modlitwy wspólnotowej. Modlitwa wspólnotowa bowiem nie tylko łączy ludzi z Bogiem, ale stanowi również podstawę wspólnoty ludzi między sobą. W modlitwie wspólnotowej zarysowane są bardzo wyraźnie dwa wymiary wspólnototwórcze: wertykalny – od ludzi do Boga i horyzontalny – łączący ludzi ze sobą. Zasadą jedności jest tutaj osoba Jezusa Chrystusa. J. Ambaum mówi o tego typu modlitwie: „Jak modlitwa Pana za cały Kościół dotyczy wszystkich, którzy zostali zebrani z rozproszenia, tak samo też i Kościół jest obecny w każdym pojedynczym uczniu Chrystusa” . Modlitwa wspólnotowa nie wyklucza modlitwy osobistej, a raczej ją zakłada. Te dwie rzeczywistości są od siebie niezależne, chociaż są ściśle ze sobą związane. Modlitwa wspólnotowa nie jest też prostą sumą modlitw osobistych poszczególnych pielgrzymów – tworzy ona zupełnie nową jakość i nową rzeczywistość. Jest jakby spoiwem, które dziwnie łączy poszczególnych uczestników w prawdziwą wspólnotę,
a nawet mały Kościół.
Koronacja obrazu jest swoistego rodzaju szkołą modlitwy. Teologowie zajmujący się modlitwą pielgrzymów zauważają, że uderza w niej zdumiewająca żywiołowość i zaangażowanie. Zalecają jednak przygotowanie się do niej. Aby to uczynić, trzeba spełnić trzy podstawowe warunki: pierwszy – to uświadomienie sobie przez pielgrzyma, że musi umieć stanąć przed Bogiem w pokorze, czyli takim, jakim jest, bez udawania. Chodzi tutaj o odrzucenie maski, którą każdy człowiek lubi zakładać przed innymi. Gdy człowiek staje przed Bogiem w prawdzie swojej egzystencji, wtedy Pan Bóg przyjmuje jego modlitwę i obdarza go łaską. Drugim warunkiem przygotowania do modlitwy jest wiara w miłość Bożą. Bóg kocha człowieka zawsze i bez względu na jego niewierności. Tylko człowiek przekonany o Bożej miłości potrafi zatopić się w głębiach Bożego Serca. Trzecim warunkiem jest umiłowanie modlitwy ustnej, myślnej i modlitwy serca. Każda forma i każdy rodzaj modlitwy umożliwia oddanie czci Bogu dopiero wówczas, gdy modlący się uzna swoją skończoność, i ograniczoność. Koronacja staje się szkołą modlitwy, gdy jej uczestnicy przyjmują wezwanie do dialogu z Bogiem jako nadprzyrodzony dar. Ten specyficzny dialog ma swoje źródło w Bogu, ale jest możliwy przy czynnym udziale człowieka jako osoby, czyli istoty złożonej z duszy i ciała, posługującej się nie tylko rozumem i wolną wolą, ale także wszystkimi władzami umysłowymi i uczuciowymi. Każdy uczestnik uroczystości nie tylko ma możliwość przypomnienia sobie całego szeregu tradycyjnych modlitw, o istnieniu których już zapomniał, nie tylko słucha nauk i konferencji o modlitwie, ale otrzymuje w darze od Boga czas na konkretną modlitwę i najczęściej dobrych animatorów modlitwy. Jest to czas szczególnego zbliżenia się ludzi do Boga i wzajemnie do siebie. Pielgrzymi bowiem dając pełną odpowiedź Bogu w Chrystusie czynią to niejako na dwóch płaszczyznach: wertykalnej – poprzez realizację zobowiązań względem Boga i horyzontalnej – przez wypełnienie zobowiązań wobec drugiego człowieka – tego siedzącego czy idącego bardzo blisko i tego, który pozostał gdzieś daleko np. w domu rodzinnym. Związana z koronacją pielgrzymka jest to czas wynagrodzenia Bogu nie tylko zaniedbań w modlitwie, ale także w życiu sakramentalnym. Modlitwa bowiem odrywa człowieka od szarej krzątaniny i trosk codziennego życia, a zwraca ku sprawom transcendencji – ku Bogu. Ponadto dostarcza ona człowiekowi psychicznego oparcia przez wyzwolenie uczuć wewnętrznych, spokoju, pogody ducha, pogodzenia się ze sobą, światem, bliźnimi. Ułatwia ona akceptację siebie i afirmację życia.

4. Latreutyczny charakter koronacji
Koronacja obrazu przyczynia się do uświęcania człowieka i ożywienia wykonywalności nakazów życia religijnego . Wprawdzie już Ojcowie Kościoła ostrzegali przed przesadnymi nadziejami na możliwość uświęcenia się podczas pielgrzymki, związanej z koronacją. Św. Grzegorz z Nyssy nawoływał do uświęcania się tam, gdzie się mieszka, pracuje, i gdzie się żyje: „Przeto wy, którzy boicie się Pana, chwalcie Go tam, gdzie jesteście. Albowiem zmiana miejsca nie powoduje przybliżenia Boga, lecz gdziekolwiek byś był, Bóg przyjdzie do Ciebie, jeśli znajdzie się taka gospoda twojej duszy, aby Pan zamieszkał i przechadzał się w tobie. Jeżeli zaś masz człowieka wewnętrznego pełnego złych myśli, to chociażbyś był na Golgocie i na Górze Oliwnej i przed Grotą Zmartwychwstania, jesteś tak daleki od przyjęcia do siebie Chrystusa, jak ci, co w ogóle nie wyznawali wiary w Niego” . Św. Grzegorz zauważa jednak, że sanktuaria oddziaływają w sposób tak specyficzny, że wydaje się iż tam łatwiej jest się zbawić. Wysłuchane modlitwy napełniają większą nadzieją i dodają siły do walki ze złem. W tych miejscach łatwiej przychodzi człowiekowi wzrastać ku Chrystusowi, przemieniać się, stawać się bardziej chrześcijaninem.
Koronacja bez wątpienia ożywia życie religijne członków pielgrzymującego Kościoła Chrystusowego . Wprawdzie socjologowie religii ostrzegają, że praktyki religijne tylko z zastrzeżeniem mogą być uważane za przejaw religijności, to jednak nie ma innej miary, przy pomocy której można by wykazać poziom życia religijnego . Przez „życie religijne” rozumie się zaangażowanie umysłu, przyporządkowanie postępowania i hołd publiczny wobec Boga, wyrażający się w wierze, obyczajach, praktykach sakramentalnych . Na życie religijne składają się religijne akty ludzkie. Religijny akt ludzki w sensie ścisłym, od strony funkcjonalnej oznacza osobowe działanie angażujące całego człowieka, skierowane ku transcendencji, w szczególności ku Bogu. Od strony strukturalnej akt religijny oznacza występujące w ludzkiej psychice egzystencjalne relacje między głębią ludzkiego „ja” (strona podmiotowa) a sacrum (strona przedmiotowa). Religijny akt ludzki utożsamiany jest często z doświadczeniem religijnym lub przeżyciem religijnym . Życie religijne wyraża się także w pewnych czynnościach liturgicznych, które na mocy ustanowienia Chrystusa, czy też Kościoła, w ich imieniu wykonują osoby wyznaczone prawem, według ksiąg liturgicznych zatwierdzonych przez Stolicę Apostolską dla oddawania należnej czci Bogu, świętym i błogosławionym. Inne czynności święte, które odbywają się w Kościele, czy poza Kościołem, chociażby pod przewodnictwem kapłana, czy też w jego obecności, nazywają się nabożeństwami . Według tych kryteriów do czynności liturgicznych w ścisłym tego słowa znaczeniu należą: Msza św., inne sakramenty i sakramentalia, liturgia godzin . Jeżeli chodzi o nabożeństwa, to Sobór Watykański II wyróżnia trzy ich rodzaje: najpierw nabożeństwa odprawiane z zalecenia Stolicy Apostolskiej, szczególnie te, które odprawiane są wspólnie w Kościele i pod kierownictwem kapłana (Droga Krzyżowa, Różaniec, litanie, nowenny), drugi rodzaj - to nabożeństwa odprawiane w poszczególnych diecezjach, czy regionach, za aprobatą biskupów, stosownie do miejscowych zwyczajów, według ksiąg diecezjalnych, prawnie zatwierdzonych (m.in. Gorzkie Żale, Godzinki, nabożeństwa biblijne), trzeci rodzaj – to nabożeństwa dozwolone przez Kościół, albo takie, które z natury są własnością określonej społeczności (np. nabożeństwa cechowe, czy brackie, nabożeństwa prywatne, sprawowane w grupach , spotkania modlitewne). Ze względu na treści modlitw, jakie poszczególne nabożeństwa zawierają, dzieli się na: nabożeństwa o charakterze latreutycznym, nabożeństwa medytacyjne, nabożeństwa skoncentrowane wokół słowa Bożego .

5. Kościół określający kryteria koronacji
Eklezjalny charakter koronacji wiąże się także z określeniem przez Kościół kryteriów koronacji obrazu. Pierwszym z nich jest wymóg otaczania obrazu czcią wiernych . Watykański dokument zleca miejscowemu biskupowi ocenę co do stosowności podjęcia starań o koronację obrazu i mówi, że musi się on cieszyć powszechną czcią wiernych, być umieszczonym w kościele, być otoczony kultem liturgicznym i chrześcijańską działalnością apostolską Cześć może być okazywana w wieloraki sposób, byle nie wzbudzało to „zdziwienia w chrześcijańskim ludzie i nie sprzyjały wypaczeniu pobożności” . Sobór Trydencki mówi o całowaniu, zdejmowaniu nakrycia głowy, wykonywaniu ukłonu. Sobór Watykański II przypomina, że obrazy mają rozbudzać pobożność całej wspólnoty wiernych, dlatego muszą być piękne, godne czci, kształtować zdrową ewangeliczną pobożność, gdyż „cześć dla świętych wizerunków, jeśli nie pochodzi z jasnej wizji teologicznej, może prowadzić do dewiacji” . Kościół wymaga, aby przed koronacją odpowiednio wyjaśnić wiernym religijny sens obrzędów, gdyż w przeciwnym razie koronacja nie przyniesie właściwych owoców duchowych, nie zostaną oświeceni światłem Słowa Bożego i nie będą postępować według nakazów Mądrości Wcielonej .
Kolejnym wymogiem jest cudowny charakter obrazu, czyli dokonujące się w jego otoczeniu cuda uznane przez Kościół, a także rozwinięte tradycje związane ze środowiskiem czy sanktuarium i uzyskana zgoda Stolicy Apostolskiej, gdyż każda koronacja obrazu dokonuje się w imieniu i powagą papieża. Kongregacja Kultu Bożego ustaliła dnia 25 marca 1973 r., że „celem uzyskania zgody na tego rodzaju koronację należy w odpowiednim czasie przesłać do Kongregacji następujące dokumenty: a) prośbę biskupa lub Konferencji Episkopatu (jeśli obraz przewidziany do koronacji otaczany jest czcią w danej diecezji, lub w jakimś kraju albo regionie); b) krótkie opracowanie historii obrazu oraz pobożności, jaką jest otaczany przez wiernych; c) opatrzone podpisami, dołączone do prośby biskupa, sprawozdania i petycje pochodzące od instytucji świeckich lub kościelnych oraz będące wyrazem pragnień wiernego ludu ;
Rozwijający się kult związany z koronowanym obrazem także podlega afirmacji i jest korygowany przez Kościół. Przykładem może być orzeczenie II Soboru Nicejskiego z 23 X 787 przeciw błędom ikonoklastów: „Orzekamy z całą dokładnością i zgodnie, że przedmiotem kultu nie tylko powinny być wizerunki drogocennego i ożywiającego Krzyża, ale tak samo czcigodne i święte obrazy malowane, ułożone w mozaikę lub innym sposobem wykonane, które ze czcią umieszcza się w kościołach, na sprzęcie liturgicznym czy na szatach, na ścianach czy na desce, w domach czy przy drogach z wyobrażeniami Pana naszego Jezusa Chrystusa, Boga i Zbawcy, świętej Bogurodzicy, godnych czci Aniołów oraz wszystkich świętych i świątobliwych mężów [...]. Kult bowiem obrazu skierowany jest do wzoru ; a kto składa hołd obrazowi, ten go składa Istocie, którą obraz przedstawia .
Pielgrzymi udający się do sanktuariów wierzą, że w nich nie tylko mogą przedstawić swoje problemy, ale będą wysłuchani . Pielgrzymka jest takim szczególnym czasem ożywienia życia sakramentalnego. Kustosze sanktuariów dbają o to, żeby w tych świętych miejscach pielgrzymi mieli szansę korzystania bez żadnego problemu z sakramentów świętych. J. Nalaskowski, wybitny znawca teologii pielgrzymek, pisze: „Sanktuaria były i nadal są miejscami wielkiej modlitwy i kultu Bożego. Troska duszpasterska skierowana jest w nich w tym kierunku, aby przybywający wierni mogli bez trudności uczestniczyć w świętej liturgii Eucharystii, słyszeć żywe słowo Boże, przystąpić do Sakramentu Pokuty, pomodlić się do woli wspólnie i indywidualnie. Trzeba więc w sanktuarium ustawicznie pielęgnować i ubogacać sprawowanie świętej Eucharystii, uwzględniając zarówno aktualne momenty roku liturgicznego i przypadające święta, jak również obecnych uczestników, ich specyfikę, poziom religijno-moralny, sytuację egzystencjalną, motywy przybycia. Należy dokładać starań, aby Najświętsza Eucharystia nie tylko była punktem centralnym i szczytowym każdej uroczystości i pielgrzymki, ale nadto - aby uczestnicy przeżywali ją w łączności z Maryją obecną w misterium Kościoła, wielbiącą Boga i bez reszty mu oddaną. Całą bowiem Jej troską jest prowadzić ludzi do udziału w zbawczej Ofierze Chrystusa i adoracji Ojca Niebieskiego. Podobnie Sakrament Pokuty i Pojednania odbywać się powinien z żywym przeświadczeniem, że obecna tu i bliska Maryja, Matka Miłosierdzia, wyjedna każdemu penitentowi dar przebaczenia grzechów, wzbudzi ufność w bezgraniczne miłosierdzie Boga, pobudzi do skruchy. W związku z tym wskazane są właśnie w sanktuariach maryjnych nabożeństwa pokutne, specjalne katechezy i praktyki religijne, aby wierni tym głębiej przeżyli swoje spotkanie z przebaczającym Bogiem, prawdziwie się nawrócili i zaczęli nowe życie” .
Koronacja przyczynia się do tego, że w sanktuariach jest oddawany Bogu w wyjątkowy sposób kult publiczny. Problem ten pomaga zrozumieć i wyjaśnia Konstytucja o liturgii świętej gdy mówi, iż dla urzeczywistnienia tak wielkiego dzieła, jakim jest oddawanie chwały Bogu Ojcu, Chrystus jest zawsze obecny w swoim Kościele, a także w liturgii, w której przez znaki widzialne wyraża się i w sposób właściwy poszczególnym znakom urzeczywistnia uświęcenie człowieka, a mistyczne Ciało Jezusa Chrystusa, to jest Głowa ze swymi członkami, wykonuje całkowity kult publiczny. Aktami kultu publicznego są sakramenty św. i właśnie poprzez nie wierni uczestniczą w kapłaństwie Chrystusa. Sobór Watykański II w Konstytucji dogmatycznej o Kościele podkreślił także, że Kościół jest w Chrystusie niejako sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego. Konstytucja ta wyjaśnia tajemnicę Kościoła jako misterium Wcielonego Słowa. W Chrystusie wszystkie sakramenty znajdują swą koncentrację nim jeszcze dojdzie do ich rozwinięcia w poszczególne święte i udzielające łaski znaki w ramach liturgii. Trzeba także zwrócić uwagę, że zjednoczenie pielgrzyma z Jezusem Chrystusem możliwe jest dzięki działaniu Ducha Świętego. To przecież sam Chrystus udzielił ludziom Ducha swego, który będąc jednym i tym samym w Głowie i w członkach, całe swoje ciało ożywia, jednoczy i porusza. Dobrze się składa, że w sanktuariach kładzie się tak duży nacisk na życie sakramentalne przybywających pielgrzymów. Konstytucja o liturgii świętej mówi, bowiem, że: "Celem sakramentów jest uświęcanie człowieka, budowanie mistycznego Ciała Chrystusa, a wreszcie oddawanie czci Bogu. Jako znaki, mają one także pouczać. Sakramenty nie tylko zakładają wiarę, lecz za pomocą słów i rzeczy dają jej wzrost, umacniają ją i wyrażają. Słusznie więc nazywają się sakramentami wiary. Udzielają one łaski, ale ich sprawowanie również jak najlepiej usposabia wiernych do owocnego przyjęcia tej łaski, do oddania Bogu należnej czci i pełnienia miłości" . Pielgrzymi, biorąc udział w życiu sakramentalnym, nie tylko uświęcają się, lecz także przyczyniają się do budowy Kościoła w swoim środowisku, do którego powrócą tak bardzo ubogaceni. Pielgrzymka pełni więc ważną rolę aktualizowania się Kościoła w konkretnej społeczności.
Formacja pielgrzymów do szczytu życia religijnego, jakim jest życie sakramentalne uwzględnia wymagania Katechizmu Kościoła Katolickiego, który mówi, iż sakramenty mają charakter eklezjalny w podwójnym znaczeniu: są sakramentami przez Kościół i dla Kościoła. Są one sakramentami przez Kościół, ponieważ jest on sakramentem działania Chrystusa, który dokonuje w nim swego dzieła dzięki posłaniu Ducha Świętego. Są one także dla Kościoła, będąc sakramentami, które aktualizują życie eklezjalne, ponieważ ukazują i udzielają ludziom, zwłaszcza w Eucharystii, tajemnicę komunii Boga Miłości, Jednego w Trzech Osobach .
Szczególne znaczenie posiada koronacja złączona z celebracją Eucharystii. Eucharystia jest „codziennym chlebem” pielgrzymów, jest centralnym punktem programu formacyjnego każdej pielgrzymki . Sobór Watykański IImówi, iż sprawowanie Eucharystii w najwyższym stopniu przyczynia się do tego, aby wierni życiem swym wyrażali oraz ujawniali innym misterium Chrystusa i rzeczywistą naturę prawdziwego Kościoła.Istotą wspólnoty ludzi z Bogiem jest jej jedność, którą osiąga ona w Eucharystii, tworząc "wspólnotę eucharystyczną". Ostatni Sobór ukazał to zagadnienie w nowej optyce. Eucharystia jest „źródłem i szczytem całego chrześcijańskiego życia” .W Eucharystii konkretyzuje się w szczególny sposób podstawa istnienia Kościoła jako kontynuacja dzieła zbawienia Jezusa Chrystusa przez Jego obecność w świecie. Tylko w Eucharystii pielgrzym otrzymuje dar w postaci "chleba życia", budującego wspólnotę, przyczyniającego się też do wzrostu Kościoła i scala jej uczestników w jedno ciało. Chrześcijanin, który nie uczestniczy w ofierze eucharystycznej, przestaje być chrześcijaninem. Jan Paweł II w encyklice Redemptor hominis podkreślił, żeEucharystia jest ośrodkiem i szczytem całego życia sakramentalnego, poprzez które każdy chrześcijanin doznaje zbawczej mocy Odkupienia, poczynając od misterium chrztu św., w którym zostajemy zanurzeni w śmierci Chrystusa, aby stać się uczestnikami Jego Zmartwychwstania [...]. W tym Sakramencie bowiem odnawia się stale z woli Chrystusa tajemnica tej ofiary, którą złożył On z Siebie Samego Ojcu na ołtarzu” .
Ks. Zbigniew Krzyszowski


Inicjatorem koronacji obrazów jest włoski kapucyn Fra Girolamo (Paolucci de Calboli da Forli (1552-1620); por. M.M. Pedico, Le incoronazioni mariane nella diocesi di Adria-Rovigo. Storia e devozione, w: AA.VV., La Vergine Maria incoronata. Storia - dottrina - devozione, Rovigo 1980, s. 15-24.

Obrazy koronowano już od połowy XII w. m.in. w opactwie w Londynie w 1130-40, w Quenington, Gloustershire, 1140-1150.

Por. Z. Janiec, Koronacja obrazu Matki Boskiej jako przejaw czci maryjnej (w świetle nowego Obrzędu koronacji wizerunku N.M.Panny), w: Kościół w Polsce. Dzieje i kultura, red. J. Walkusz, Lublin 2008, t. VII, s. 90. Kapituła Bazyliki św. Piotra w Rzymie otrzymała 3 VII 1636 r. na potrzeby koronacji najsławniejszych obrazów NMP w testamencie pokaźny fundusz od księcia Borgonowo Aleksandra Sforzy Pallaviciniego. Następnie zinstytucjonalizowano te zabiegi, tworząc Pia Opera de Incoronazione.

KK 9.

  Por. Cz. Bartnik, Osobowy byt Kościoła, w: Kościół w świetle Biblii, red. J. Szlaga, Lublin 1984, s. 163-175.

  Cz. Bartnik, Osobowy byt Kościoła, dz. cyt., s. 167.

  Por. J. A. Kłoczowski, A myśmy się spodziewali, Poznań 1990, s. 198.

  W. Życiński, Nie każde „być razem” stanowi Kościół, w; Życie Kościoła, red. M. Majewski, Łódź 1985, s. 8n.

  Por. KK 14.

  Kan. 240, 1.

  Cz. S. Bartnik krytykuje to kryterium fenomenu bycia chrześcijaninem. Pisze bowiem: „Bliższe eksplikacje treściowe nazwy chrześcijanin okazywały się czasem zbyt ciasne i niejasne. Chrześcijanina ma określać wiara w Chrystusa. Ale wiara ta jest uzależniona od chrystologii. W co należy wierzyć, żeby się stać chrześcijaninem? Czy we wszystkie dogmaty czy wystarczy tylko w Bóstwo Chrystusa? A może tylko w jakąś definicję jego misji zbawczej? Nie wszyscy ludzie wierzą i mogą wierzyć zgodnie z teologią danego okresu. Czy przez to nie są chrześcijanami? Ponadto czy najgorliwszy człowiek nie ma prawa, w pewnych okresach, do zwątpienia, słabości, zawieszenia sądu wiary? Zresztą czy wiara może być dostatecznie uświadomiona? Może jest też jakaś nieuświadomiona wiara w człowieku?”, Łaska drogi, Warszawa 1978, s. 59.

  J. Szymik, Odpowiedź na ankietę „Pytania o wiarę”, Trzecie Tysiąclecie 1(1997), nr 1, s. 72.

  R.E. Rogowski, Odpowiedź na ankietę „Pytania o wiarę”, „Trzecie Tysiąclecie” 1(1997), nr 1, s. 57n.: „Masowość. Istnieje przekonanie, że chrześcijaństwo, że katolicyzm mają charakter masowy, stąd mówi się o „narodach chrześcijańskich”, czy „narodzie katolickim”. Tymczasem chrześcijaństwo ze swej natury jest katolickie, czyli powszechne, ale nie masowe. Manifestacyjność. Z choroby masowości zrodziło się w czasach zwłaszcza trudnych, szczególnie w okresie PRL, przekonanie, że istotnym – jeżeli nie najistotniejszym – elementem wiary jest manifestacyjność. Tak się zrodził „manifestacyjny model wiary”, którą – ze względu na potrzeby chwili – łączono z polityką i patriotyzmem. Stąd blisko ze sobą sąsiadowały znak krzyża i gest wyciągniętych palców w kształcie litery V, a połączeniem tych obydwu elementów był orzeł w koronie na tle krzyża. Wprawdzie czasy PRL minęły, ale modelu wiary Polacy nie śpieszą się zmienić. Administracja. Z poprzednimi chorobami wiąże się trzecia – administracyjne podejście do tak bogatej i tak nieokreślonej rzeczywistości, jaką jest świat wiary. Wystarczy zatem wpisać się do księgi chrztów, wystarczy wziąć uroczysty ślub kościelny, wystarczy przedłożyć zaświadczenie, że było się u spowiedzi, żeby się już uważać za katolika i żeby rosły dane w kartotekach parafialnych i kurialnych. Stąd mamy te wspaniałe procenty: 90%, a może nawet 95%! Abiblijność. Wszystkie trzy poprzednie choroby zdradzają wspólny korzeń: niebiblijny model wiary. Chorują na niego nie tylko Polacy, ale oni szczególnie, ponieważ Biblia w kraju nad Wisłą i Odrą należała zawsze do ksiąg najmniej czytanych. (...). Dla człowieka Biblii, uznanie za prawdę, że Bóg istnieje było niemal kwestią oczywistości, a wiara, jej istota tkwiła w ufnym zawierzeniu Najwyższemu, a jeszcze bardziej w pełnieniu tego wszystkiego, czego On żądał od człowieka. Redukowanie wiary do jej jednego elementu, bardziej intelektualnego niż praktycznego, egzystencjalnego prowadzi do typowych postaw „teoretycznych”: „Jestem wierzący, ale nie praktykujący”. Gnoza Polska. Choroba polega na tym, że wystarczy coś przeczytać, wiedzieć, powiedzieć lub uroczyście zadeklarować czy ślubować – i już jest dobrze, już wystarczy, już się rzeczywistość kreuje. (...). Prywatność. Trudno powiedzieć, kto jest krzewicielem tej choroby, zresztą powszechnej – czy marksizm i postkomunizm, czy liberalizm i sekularyzm, czy wreszcie wygodnictwo i oportunizm. Najprawdopodobniej całe to towarzystwo. „religia, to sprawa prywatna” – tak w uproszczeniu brzmi istota tej choroby. Jej żniwami jest typowa sytuacja polska: prywatnie ponad 90% ochrzczonych, wierzących, pobożnych, a publicznie, w życiu społecznym, politycznym i gospodarczym, w życiu na co dzień – reakcje i zachowania pogańskie. Prywatnie idzie się do Kościoła, składa się rączki do modlitwy, a publicznie głosuje się za aborcją, akceptuje się dyskryminację rodziny i służby zdrowia, i wiele innych niesprawiedliwości. Dobre, polskie, religijne aktorstwo”

  M. Rusecki, Wiara odpowiedzią na Boże wezwanie, w: Być chrześcijaninem dziś, red. tenże, Lublin 1992, s. 63n.

  I Dec, Czytając „Piątą Ewangelię”. Zapiski pielgrzyma do Ziemi Świętej, Wrocław 1988, s. 110.

  J. Makselon, Psychospołeczne aspekty pielgrzymowania do Rzymu, Peregrinus Cracoviensis 1995, z. 1, s. 38.

Tekst polski: Kongregacja Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, Obrzęd koronacji wizerunku Najświętszej Maryi Panny, Katowice 2004 (dalej Obrzęd).

Obrzęd nr 13-43.

„Błogosławiony jesteś, Panie, Boże nieba i ziemi
Ty w swoim miłosierdziu i sprawiedliwości
poniżasz pysznych a wywyższasz pokornych.Najwspanialszy przykład tego wywyższenia
dałeś nam w Słowie Wcielonym i Jego Dziewiczej Matce.

Albowiem Twój Syn,
który dobrowolnie uniżył samego siebie aż do śmierci krzyżowej, jaśnieje wiekuistą chwałą i zasiada po Twojej prawicy,
jako Król królów i Pan panujących.

Również Dziewica Maryja,
która zechciała nazwać się Twoją Służebnicą,
została wybraana  na Rodzicielkę Odkupiciela
i prawdziwą Matką żyjących.
Teraz, wywyższona ponad chóry Aniołów, razem z Synem króluje w chwale
i wstawia się za wszystkimi ludźmi
jako Orędowniczka łaski i Królowa miłosierdzia.

Boże wejrzyj łaskawie na tych,
którzy wieńcząc wizerunek
Chrystusa i Jego Matki (albo: wizerunek Matki Twojego Syna),
wyznają, że Twój Syn jest Królem wszechświata
i wzywają opieki Najświętszej Dziewicy jako Królowej.
Niech idą śladami Jezusa i Maryi,
niech służą Tobie
i wypełniając przykazanie miłości,
niech sobie wzajemnie spieszą z pomocą.
Niech się wyrzekają samych siebie
i nie szczędząc sił, starają się o zbawienie bliźnich.
Niech przez pokorne życie na ziemi
zasłużą na wywyższenie w niebie,
gdzie Ty wieńczysz koroną chwały
tych, którzy Tobie wiernie służą.
Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Por. S. Czerwik, Teologia obrzędu Koronacji obrazu Najświętszej Maryi Panny, w: Sanktuarium Ostrobramskie szkołą miłosierdzia, red. J. Karbownik, T. Siudy, Skarżysko-Kamienna 2005, s. 115-131; M. Calabuig, Significato e valore del nuovo „Ordo coronandi imaginem Beatae Mariae Virginis”, Notiae 17(1981) nr 5-6, s. 268-324.

  Jan Paweł II, List do kapłanów na Wielki Czwartek 1994, nr 2, Notificationes e Curia Metropolitana Cracoviensi 132(1994) nr 4-6, s. 156.

  U. Bosak, Pielgrzymka jako przejaw żywotności religijnej młodzieży, art. cyt., s. 53nn.

  F. Drączkowski, Znaczenie słów Klemensa Aleksandryjskiego „modlitwa jest rozmową z Bogiem” w ich kontekście bliższym i dalszym, TST 8(1981), s. 130.

  B. Steczek, Modlitwa współczesnych chrześcijan, STV 18(1980), f. 1, s. 197.

  Por. A. Schmemann, Za życie świata, Warszawa 1988, s. 11. Ten prawosławny teolog tak pisze: „Wielbić Boga, składać Mu dziękczynienie, widzieć świat takim, jakim widzi go Bóg, być „współpracownikiem” Boga i w tym akcie dziękczynienia i afirmacji poznawać istotę jako „łaknienie” i „pragnienie” Boga – oto cechy człowieka odróżniające go od reszty stworzeń. „Homo sapiens” – tak, „homo faber” – tak, lecz nade wszystko „homo adorans” – człowiek, który umie składać dziękczynienie i sławić Boga”.

   Por. L. Boros, Modlitwa chrześcijańska, Warszawa 1976, s. 13-24.

  KDK 19; DA 16.

  Por. K. Rahner, Przez Syna do Ojca, Kraków 1971, s. 43-58.

  G. A. Maloney, Tchnienie mistyki, Warszawa 1984, s. 14.

  KDK 13.

  A. J. Nowak, Nowy człowiek, Rybnik 1998, passim. 

  K. Rahner, Przez Syna do Ojca, Kraków 1979, s. 59-71.

  Por. Y. Raquin, Modlić się w godzinie, która jest, Poznań 1983, s. 66.

  Por. R. Guardini, Przedszkole modlitwy, w: O Bogu żywym, red. tenże, Warszawa 1987, s. 73-208.

  Por. Y. Raquin, Drogi kontemplacji, Paryż 1972, passim.

  J. Ambaum, Modlitwa wspólna czy osobista? „Communio” 5(1985), nr 4, s. 70.

  Cz. S. Bartnik, Łaska drogi, dz. cyt., s. 60 podaje uwagi krytyczne do tego kryterium: „Według teologii katolickiej chrześcijaninem jest człowiek słuchający władzy Chrystusa ucieleśnionej we władzy Kościoła. Ale żeby słuchać tej władzy w sposób widzialny, trzeba najpierw należeć do Kościoła, przynajmniej w formie zaczątkowej. Tymczasem tak naprawdę nie jest ciągle ustalone, dzięki czemu wkracza się w Kościół. Ponadto czy człowiek nawet grzeszący przeciwko swej społeczności nie jest już chrześcijaninem? Niekiedy zresztą musi odmówić posłuszeństwa swej władzy, jak w przypadku apostazji tej władzy. Skąd więc wywodzi się bezwzględna więź społeczna czyniąca kogoś chrześcijaninem?”.

  Św. Grzegorz z Nyssy, Listy. O pielgrzymkach do Jerozolimy, tł. M. Michalski, Warszawa 1974, s. 12.

  Por. Cz. Bartnik, Kościół Jezusa Chrystusa, Wrocław 1983, s. 169. Autor ten jednak krytykuje to kryterium: „Więzią chrześcijańską są także znaki sakramentalne: chrzest, Eucharystia, pojednanie. Ale oprócz chrztu z wody wystarcza chrzest krwi lub pragnienia. Chrzest pragnienia nie może być zarejestrowany w kancelarii, ale może łączyć świadomie lub nieświadomie każdego człowieka ze zbawieniem Chrystusowym. Ilu ludzi nie przyjmuje sakramentów kościelnych lub nie wierzy w nie tak, jak chciałaby teologia! Czy przez to nie są chrześcijanami? Chrześcijaństwo sięga dalej niż tylko sakramenty”; tenże, Łaska drogi, dz. cyt., s. 59.

  Por. G. Le Bras, Żywotność religijna Kościoła we Francji, w: Ludzie, wiara, Kościół, Warszawa 1969, s. 143n.

  G. Le Bras, De la mesure de la practique à la mesure de la vitalité, w: Ėtudes de la sociologie religieuse, Paris 1956, s. 558n.

  Por. R. Łukaszyk, Religijny akt ludzki, w: EK, t. I, Lublin 1985, s. 269.

  Por. Instrukcja Kongregacji Obrzędów z 3 IX 1958 r. o muzyce kościelnej i liturgicznej, AAS 25(1958), s. 601-633.

  Por. KL 47-58; 59-82; 83-101.

  KL 13; por. T. Sinka, Zarys liturgiki, Gościkowo-Paradyż 1988, s. 30.

  Por. KL 25.

Sobór Trydencki, De invocatione, veneratione et reliquiis sanctorum, et de sacris imaginibus, w: Conciliorum Oecumenicorum Decreta, Basileae 1962, s. 751: „w kościołach należy przechowywać obrazy Chrystusa, Bogurodzicy Maryi i innych świętych oraz okazywać im należny szacunek i cześć, i to nie dla wyrażenia wiary, jakoby tkwiła w nich jakaś boska moc, ze względu na którą miałyby być czczone, albo że trzeba by je o coś prosić lub też pokładać w obrazach nadzieję, jak to kiedyś czynili poganie, ufający bożkom (por. 1Kor 3, 16; 6, 15. 19), ale dlatego, że szacunek okazywany obrazom odnosi się do pierwowzorów, jakie są na nich przedstawiane, tak że poprzez obrazy, jakie całujemy, przed jakimi zdejmujemy nakrycie głowy lub wykonujemy ukłon, wielbimy Chrystusa oraz oddajemy cześć świętym, których one przedstawiają podobiznę”.

Ordo, nr 7.

KL 111, 125.

Dyrektorium o pobożności ludowej i liturgii. Zasady i wskazania (17 XII 2001)

Paweł VI, Marialis cultus, nr 30.

Rada do spraw Osób Konsekrowanych

Członkowie z urzędu: 

  • Przewodniczący - 
    ks. dr Zbigniew Krzyszowski, 
    wikariusz biskupi do spraw zakonnych, 
    tel. 14-62-67-533; 
    email: zakony@diecezja.tarnow.pl
  • Referentka diecezjalna 
    s. Mária Haščáková SBDNP
    e-mail: sestramariah@gmail.com
  • Zastępczyni Referentki diecezjalnej: 
    S. Margarita (Małgorzata Maria) Bocian CSIC

Członkowie z nominacji:

  • Ks. dr Jan Siedlarz
  • P. Jolanta Szpilarewicz INMK

Członkowie z wyboru:

  • S. Kinga Czaja CMBB
  • S. Ubalda Madej CSSF
  • O. Sylwester Skiba O.Cist.
  • O. Maciej Fryzowicz OFM

Pomoc dla zakonów klauzurowych

Z wdzięcznością i troską myślimy o wszystkich osobach konsekrowanych, ale w szczególny sposób obejmujemy sercem siostry z trzech zakonów klauzurowych naszej diecezji: siostry karmelitanki z Tarnowa, klaryski ze Starego Sącza oraz bernardynki-franciszkanki z Zakliczyna – Kończysk. To właśnie one poprzez swoją trwającą dzień i noc modlitwę i bezgraniczne oddanie się Chrystusowi tworzą dla nas wszystkich wielkie zaplecze duchowe i przestrzeń wielorakiego dobra. Swoim trwaniem przed Bogiem i cichą modlitwą w naszych intencjach (modlitewne SOS) zdają się z pokorą powtarzać swoim codziennym życiem słowa św. Piotra: „Nie mam srebra ani złota, ale co mam, to ci daję...” (por. Dz 3,6). To właśnie siostry klauzurowe przez swoje ubogie życie i żarliwą modlitwę wypraszają nam u Boga wielkie dobro, które jest cenniejsze od wielu bogactw tego świata. Do pomocy siostrom klauzurowym zachęca nas papież Benedykt XVI, mówiąc: „W szczególny sposób kładę wam na serce losy zakonów kontemplacyjnych. Ich obecność w diecezji, ich modlitwa i wyrzeczenia niech zawsze będą dla was oparciem i pomocą. Z waszej zaś strony starajcie się wychodzić naprzeciw ich potrzebom, również tym materialnym.” Siostry klauzurowe pozostają przez całe życie w klasztorze, nie mają stałych źródeł utrzymania i są zdane na Bożą Opatrzność oraz ludzką życzliwość i pomoc, również naszą. Wszystkim, którzy drobnym nawet gestem życzliwości, ofiarą czy modlitwą, pomogą siostrom klauzurowym twórczo wypełniać swoje posłannictwo, składam serdeczne „Bóg zapłać” i z serca błogosławię. Wiktor Skworc - Biskup Tarnowski

Jeśli chcesz pomóc…